
W ostatnim czasie świat oszalał na punkcie matchy. Niegdyś zarezerwowana dla japońskich ceremonii herbacianych, dziś szturmem podbija kawiarniane menu i wzbudza zainteresowanie całego świata. Osobiście jestem odporna na wiralowe trendy, ale tym razem dałam się ponieść tej modzie. Chociażby dlatego, że Iced matcha latte okazała się być zbawieniem i perfekcyjnym orzeźwieniem podczas tropikalnych upałów, jakie przetaczały się tego lata przez Wielką Brytanię.
Jednakże w tym całym szaleństwie znalazło się niemałe grono osób dla których smak matchy jest trawiasty i po prostu niedobry. Kluczem do rozsmakowania się w matchy jest zrozumienie, że jej smak w dużej mierze zależy od jakości. Matcha ceremonialna to najwyższy gatunek herbaty i przeznaczona jest do tradycyjnego picia z wodą. Charakteryzuje się żywym, jaskrawozielonym kolorem, delikatną, kremową konsystencją i naturalną słodyczą, a dzięki temu że użyte liście pozbawione są łodyżek, nie ma w smaku wyczuwalnej goryczy. Matcha kulinarna jest gorsza jakościowo w porównaniu z ceremonialną, ma bardziej wyrazisty smak, zawiera gorycz i doskonale sprawdzi się do przygotowywania słodkich lub wytrawnych potraw i deserów. I teraz cała na biało wchodzi matcha premium, która ma dobrze zbalansowaną słodycz do goryczy, nie wyczyści naszego konta oszczędnościowego i perfekcyjnie sprawdzi się w iced matcha latte. Dodatkowo przy wyborze matchy warto jest zwrócić uwagę na jej pochodzenie – najlepsza pochodzi z Japonii, oraz kolor. Im bardziej intensywna zieleń, tym jakość matchy jest lepsza. Dlatego zanim skreślisz matchę na dobre, to warto jest popróbować różnych gatunków, bo zapewne któryś z nich skradnie Twoje podniebienie, a też pozytywnie wpłynie na zdrowie.
Matcha jest bogata w antyoksydanty, w tym cenne katechiny, które pozytywnie wpływają na organizm. W przeciwieństwie do kawy, kofeina zawarta w matchy uwalnia się stopniowo, zapewniając długotrwałe, zrównoważone pobudzenie bez nagłego spadku energii. To zasługa L-teaniny, aminokwasu, który jednocześnie relaksuje i poprawia koncentrację. Ale ze względu na zawartość kofeiny, matchę najlepiej pić w pierwszej połowie dnia, gdyż picie jej wieczorem może u niektórych osób powodować problemy z zaśnięciem. Ważną kwestią jest również sposób spożywania matchy. Przez to że jest silnie skoncentrowana picie jej na pusty żołądek może u niektórych osób powodować podrażnienie i dyskomfort, dlatego jeśli masz wrażliwy żołądek spożywaj matchę po posiłku.
SKŁADNIKI
- 1 – 2 g matchy
- 70 ml gorącej wody w temp ok 70 – 80°C
- 1 – 2 łyżeczki syropu klonowego
- parę kostek lodu
- 200 ml mleka krowiego lub roślinnego (migdałowe, owsiane, sojowe – najlepiej w opcji barista)
Przydatne narzędzia
- Chawan, czyli szeroka czarka do matchy, lub mała miseczka ceramiczna o poj. ok 125 ml
- Chasen, czyli bambusowa miotełka do ubijania herbaty – lub elektryczny spieniacz do mleka
- Chashaku, to bambusowa łyżeczka do nakładania proszku możesz zastąpić małą łyżeczką
- małe sitko
- szklanka lub dzbanuszek o poj. 400 – 500 ml
- szklanka o poj. ok 350 ml
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA
- Wlej gorącą wodę do chawan – miseczki, aby ją ogrzać. Włóż do niej chasen – bambusową miotełkę, aby jej włosie stało się bardziej elastyczne. Po około minucie wylej wodę i wytrzyj czarkę do sucha. Jeśli używasz spieniacza elektrycznego ogrzej tylko miseczkę gorącą woda i wytrzyj do sucha.
- Odmierz około 1-2 gramów matchy i przesiej ją przez sitko bezpośrednio do suchej czarki, aby uniknąć grudek i uzyskać gładką konsystencję.
- Następnie dodaj ok. 70-80 ml gorącej wody i przy pomocy chasena ubijaj matchę energicznymi, szybkimi ruchami w kształcie litery „M” przez około 20-30 sekund lub do momentu, kiedy na powierzchni utworzy się pianka. Możesz do tego użyć spieniacza.
- Następnie ubij mleko.
- Do szklanki wlej syrop klonowy, wrzuć kostki lodu i wlej spienione mleko.
- Na koniec powoli wlej spienioną matchę.
Itadakimasu!